Powitanie z dwunożnym

Sama się poklep po głowieNie znoszę, kiedy dwunożni krzyczą mi nad głową i klepią po uszach. Nazywają to powitaniem. Jeśli się tak witają, to ja przestaję się dziwić, że oni tacy agresywni. Jak się można powitać bez wąchania pod ogonem? Skąd oni wiedzą kto jest kto, jeśli nie wkładają sobie nawzajem nosa między nogi?

Ale najgorsze, nawet gorsze niż klepanie po głowie, jest rzucanie się na szyję! Ja się rzucam na szyję dopiero, gdy już wszystko inne zawiedzie – jeśli nie zadziała mruganie, mrużenie oczu, oblizywanie się, ziewanie, odwracanie głowy, ustawianie się bokiem, zastyganie w napięciu, stawianie ogona pionowo i stroszenie sierści na karku, marszczenie nosa, odsłanianie zębów, warczenie, warczenie, warczenie…. no to wtedy trudno, muszę się rzucić na szyję. A dwunożni ot tak sobie, ledwo podejdą, bez żadnego ostrzeżenia buch na szyję! Ich szczęście, że jestem zrównoważony i leniwy, i że nie chce mi się z nimi gryźć. A powinienem. Bo takie rzucanie się komuś na ciało jest agresywne i niedopuszczalne w moim świecie. Wiem, wiem, oni wszyscy mówią tym swoim świszczącym językiem, że my to lubimy. Ależ skąd! Psy to znoszą głównie dlatego, że ich dwunożym to sprawia przyjemność i kiedy już nas wymiętoszą (fuj!), to zabiorą na spacer albo pobawią piłką. Albo chociaż dadzą spokojnie pospać na ludzkiej kanapie.

Czytaj opinię eksperta od zachowań psów